kontakt@wszoku.pl
+48 570 979 658

Puchar Wisły 2017 cz.1

                Który to już raz… Wsiadam do Dodge'a, znowu na ryby ale tym razem to nie my będziemy łowić. Jedziemy kibicować naszej rzeszowskiej drużynie i podpatrzeć jak robią to najlepsi wędkarze w Polsce. Czeka nas długa droga ale w takim towarzystwie mija nam przyjemnie. A oto nasza pięcioosobowa ekipa w pełnej okazałości.

FullSizeRender

                Na zegarku 17, a my dojeżdżamy już do celu, ale czy aby na pewno kilku godzinne opóźnienie można nazwać "już"? Litry piwa wypite podczas podróży zostały oddane w hektolitrach wylanych podczas licznych postojów. Mam wrażenie, że zatrzymaliśmy się na każdej stacji, a żadne drzewo nie zostało przez nas pominięte…

IMG_2172

                Ostatnia górka i piękny hotel Montebello ukazuje się naszym oczom. Już na parkingu widzimy całą polską elitę tego sportu, która już jutro (22.04.2017 przypis redakcji) zacznie walkę o tytuł mistrza Wisły. Są tutaj mistrzowie świata, europy, polski, a nawet okręgu ;). W powietrzu da się wyczuć zapach rywalizacji, a także wydychanego etanolu, jeszcze dzisiaj można. Wieczór poświęcony integracji, dziś jeszcze przyjaciele, a już jutro wrogowie na sznur i kije.

IMG_2176

18159304_1903439149940973_1369985322_o18175277_1903439176607637_1776086894_o

                Jest pierwsza, na placu boju pozostali tylko nieliczni. Zmęczenie i nam daje się we znaki, kierujemy nasze kroki w stronę pokoju "emergency room '112', taki numer pokoju nam przydzielono. Jeszcze nie ucichły ostatnie głosy naszych rozmów, a już słychać pierwsze odgłosy niedźwiedziego snu. Śpimy! Zagłoba chrapie tak jak nigdy dotąd nie słyszałem, wybudzony Dżordżio woła: "Jak on dmucha! Zaraz mnie stąd zdmuchnie…, spać nie można", po czym przykładając głowę do poduszki chrapie razem z nim w dodatku w dwie strony (to tak się da?!). O świcie dzwoni budzik, zawodnicy pojechali łowić, a my ucinamy sobie jeszcze krótką drzemkę. Jemy szybkie śniadanie i ruszamy kibicować. Pogoda nie sprzyja, lecz zawodnicy dzielnie walczą. Korzystając z okazji, że tu jesteśmy odwiedzamy galerię trofeów Adama Małysza i skocznie narciarską nazwaną jego imieniem, od miłego Pana obsługującego wyciąg dowiadujemy się, że o włos minęliśmy się z naszym zimowym bohaterem narodowym, który "wziął kadrowego busa i gdzieś pojechał".

18175779_1903441059940782_1533052703_o

Cali przemoczeni wracamy do hotelu, w drodze powrotnej wrzucamy do jego skrzynki koszulkę mając nadzieję, że i on będzie w szoku.

IMG_2181

                Rozkładamy nasze stanowisko, czekamy na zawodników, oni dzielnie walczą podczas drugiej tury, a my popijając kawkę piszemy dla Was ten tekst, mamy nadzieję, ze przypadnie Wam do gustu. Swoją drogą dajcie znać jak podobał Wam się debiutancki tekst o dziwnym weekendzie.

Do zobaczenia nad wodą

Wataha w SzOKU

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *